sobota, 26 stycznia 2013

Kołduny litewskie, a może ukraińskie / 'Kołduny'* Lithuanian or maybe Ukrainian

Od kiedy mieszkamy na Podkarpaciu, niektórzy śmieją się ze mnie, że prawie wróciłam do ojczyzny. Moja babcia ze strony mamy była Ukrainką, a dziadek Polakiem. Przed wojną mieszkali pod samą granicą polsko-rosyjską, co oznaczałoby obecnie na terenie Ukrainy. Stamtąd po wojnie przybyli do Gdyni.

Dlatego w moim rodzinnym jadłospisie jest wiele różnych rodzajów pierogów, ale kołduny miały w nim zawsze specjalne miejsce. Pewnie było tak dlatego, że baraninę trzeba było zamawiać wcześniej.

Dzisiaj co prawda nie było żadnej specjalnej okazji, ale za to w zamrażarce miałam jeszcze kawałek karkówki jagnięcej :-)

Na kołduny potrzebne były: mąka (używam orkiszową z zaprzyjaźnionego gospodarstwa rolnego), jajko, sól i woda na ciasto, mielona jagnięcina, czosnek, majeranek, sól i pieprz na farsz:

No i trochę czasu... W moim przypadku prawie 3 godziny, bo w międzyczasie Zosia zjadła i drugie śniadanie i mały lunch, trzy razy oznajmiła, że chce iść spać, a zaraz potem chciała, żeby wyciągnąć ją z łóżeczka, kilka razy myłyśmy ręce i wyrzucałyśmy drobne papierki do śmieci. No i wiele razy musiałam jej pokazać, co robię :-) W przypadku kucharek bez małych pomocników pewnie byłaby to niecała godzina :-)

Kiedy już doszłyśmy do etapu gotowania, było jak z górki - 3 minuty od wypłynięcia i do talerza z barszczem:




 Planowałam obiad na dwa dni, a wyszedł tylko na jeden! Było tak, jak kiedyś w moim rodzinnym domu :-)




Since we live in Podkarpacie, some people at home laugh that I have come back home. My grandmother, from my mother side, was Ukrainian and grandfather Polish. Before the second world war they lived close to Russian border, what in contemporary reality would mean in Ukraina. After the war they moved to Gdynia from there.

That is why in mo family menu there are a lot of dumplings of different kind, but ‘kołduny’ were always having a very special position. Probably because you had to order lamb in advance.

Today we had no special occasion to celebrate, but I still had a piece of lamb in my freezer :-)

To prepare ‘kołduny’ you need flour (I use spelt flour from the nearby farm), egg, salt and water for the pastry, minced lamb, garlic, marjoram, salt and ground black pepper for the stuffing.

And a bit of time… In my case nearly 3 hours, because in between Zosia had her breakfast and a small lunch, three times she wanted to go to sleep and in a second she wanted to be taken out of her cot, few times we were washing her hands and putting small pieces of paper to the dustbin. And a lot of times I had to show her what I was doing :-) If you had no such ‘a helper’ it should take no more than an hour :-)

 But once we reached the boiling stage it was a piece of a cake – boil for 3 minutes once the emerge from the bottom, drain and straight to the plate with red beet soup.

I planned this for two-day dinner, but we only had one! It was like years ago at my home :-)



*I am sorry, but I am not going to translate this word – it is worth to learn it.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...