środa, 26 lutego 2014

Idzie wiosna...

... a z nią chęci na zmiany i nowości.

Na pierwszy ogień poszło zdjęcie na naszym fanpage'u, który od dzisiaj będzie Was witał zbiorem moich ulubionych zdjęć:


Polubcie nas - przycisk po Waszej prawej. Z góry dziękujemy!

Wiemy już również, że od lata przez kilka kwartałów będziemy żyli pod hasłem 'REMONT'. Nie będę więc zakładać ogrodu czy pewnie robić przetworów, ale pragnienie uzyskania kilku dodatkowych metrów kwadratowych, w tym pokoju dla Zosi, rekompensuje wszystkie niedogodności, które nas czekają.

Miłego, wiosennego popołudnia i do usłyszenia!

wtorek, 25 lutego 2014

Zupa ziemniaczana z wędzonym łososiem

Nie jestem fanką zup i brzydko mówiąc nie spodziewałam się wiele po przepisie opublikowanym w sklepowej gazetce promocyjnej (Kaufland 13-19.02.2014). A tu wielka niespodzianka! Ta zupa wręcz mnie zaczarowała. Jedliśmy ją już dwa razy i nadal nie mam dość.



piątek, 21 lutego 2014

Jagnięcina wolno pieczona

W końcu zabrałam się za testowanie przepisów z ostatnio kupionych książek kucharskich. Na pierwszy ogień poszła wolno pieczona jagnięcina z 'Dzienników Kulinarnych' Nigela Slater'a (Slow-roast lamb with chickpea mash, February 21, tom I).

Zanim podzielę się z Wami przepisem, muszę stwierdzić, że gotowe danie powaliło nas na łopatki i praktycznie zmietliśmy je z talerzy. O ile dobór przypraw może być dyskusyjny (nas praktycznie podzielił 50-50), to sposób przygotowania jest po prostu genialny. A co najważniejsze nie absorbuje mocno. Po włożeniu mięsa do piekarnika sama udałam się na jazdę konną, a jedyne co M. musiał zrobić, to polewać mięso sosem co godzinę. Kiedy wróciłam, wystarczyło przygotować dodatki i nałożyć całość na talerze.


wtorek, 11 lutego 2014

O życiu na wsi

Przyjaciółka podesłała mi dzisiaj linka o Lawendowym Polu. I trochę się rozmarzyłam. Przypomniałam sobie, dlaczego postanowiliśmy wyprowadzić się na wieś. Nasze powody były praktycznie takie same, jak u Pani Joanny. Chcieliśmy żyć spokojniejszym życiem, mieć więcej czasu dla siebie i rodziny, dla swoich pasji i zainteresowań.

Po trzech latach stwierdzam, że w 50% odnieśliśmy sukces. Mamy Zosię, oddychamy czystszym powietrzem i są zwierzęta, które uwielbiam. W 50% mamy jednak co udoskonalić. Przede wszystkim nadal tęsknię za 'czasem zimowym', twórczym, rodzinnym i biegnącym jeszcze bardziej leniwie. Mam tyle pomysłów, które ciągle czekają na realizację.

Ostatnio wiele osób na blogach pisze o tym, że się nie wyrabia, że ma materiały, które czekają tygodniami na publikacje i że wszyscy na około są tylko 'tacy zajęci'.

Dlatego pomyślałam przed chwilą, że nie wymyślę teraz, jak to wszystko zmieścić w 24-godzinnym dniu, ale małymi kroczkami zacznę pchać wszystko do przodu. Zaplanuję też codzienną minutę lenistwa, które poprawi mi humor na resztę dnia. I oby do wiosny!

 

środa, 5 lutego 2014

Placuszki z ziemniakami z pierwszego Kukbuk'a

Od dawna łapię się na tym, że kupuję książki kucharskie czy magazyny kulinarne i jedynie je przeglądam. Zaznaczam ciekawe przepisy i później o nich zapominam. A kiedy dopada mnie codzienność, jedyne co robię, to modyfikuję dobrze mi znane i sprawdzone. Można by rzec, że czasami kręcę się w kółko...

Dlatego nowo-rocznie postanowiłam coś z tym zrobić. I zaraz zamówiłam sobie w prezencie oba Dzienniki Kulinarne Nigela Slater'a. Nam więc co próbować przez minimum dwa lata!

A czekając na przesyłkę zrobiłam porządki w koszach z magazynami i znalazłam przepis na te oto obłędne placuszki:


poniedziałek, 3 lutego 2014

Kiedy świeciło słońce...

Ostatnio jesteśmy trochę przeziębieni. Chusteczki, tabletki, inhalacje... Mam tego powoli już dość, więc czas przypomnieć sobie, jak dwa-trzy tygodnie temu świeciło u nas słońce.

Tuż po śniadaniu byliśmy wszyscy na zewnątrz (sama powiedziałabym 'na dworze', ale Zosia mówi już 'na polu', więc 'na zewnątrz' wydaje się być najmniej kontrowersyjną formą). Mogliśmy na spokojnie zajrzeć do jagniąt,

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...