wtorek, 26 lutego 2013

Sawanna / Savanna

"Sawanna (z dialektów karaibskich zawan) – jedna z formacji trawiastych strefy międzyzwrotnikowej o klimacie gorącym z wyraźnie zaznaczoną porą suchą, trwającą od 3 do 9 miesięcy oraz porą deszczową.
W szacie roślinnej dominują kępy sucholubnych traw (np. afrykańska trawa słoniowa dochodząca do 5 m wysokości). Na niektórych sawannach rosną nieliczne drzewa, np. akacje, baobaby, palmy, które zwykle zrzucają liście w porze suchej. Większe skupiska drzew występują tylko nad ciekami wodnymi tworząc tzw. lasy galeriowe. W krajobrazie nie ma wyraźnej granicy między wilgotnym lasem równikowym a trawiastą sawanną. W strefie przejściowej w miarę posuwania się w stronę sawanny las staje się coraz rzadszy, a drzewa coraz niższe. Sawanny żywią stada zwierząt roślinożernych. Strefa sawann jest stosunkowo gęsto zaludniona; zamieszkują ją zarówno rolnicy jak i pasterze."*

Ale nasze owce byłyby tam szczęśliwe! Tyle trawy! Pysznej, świeżej, pachnącej! A nie tylko suszone siano i suszone siano... O owsie nie wspomną - w końcu też suche...

Tylko te koty, takie jakieś duże:





"A savanna, or savannah, is a grassland ecosystem characterized by the trees being sufficiently small or widely spaced so that the canopy does not close. The open canopy allows sufficient light to reach the ground to support an unbroken herbaceous layer consisting primarily of grasses Some classification systems also recognize a grassland savanna from which trees are absent"*

Our sheep would be so happy there! Lot of grass! Yummy, fresh, aromatic! Not only hay and hay… Not mentioning the oat – it is still dry…

Only those cats, a bit bigger…

*Wikipedia

sobota, 16 lutego 2013

Miałam sen o farmie w Afryce… / I had a dream about a farm in Africa…



… zaraz nad brzegiem oceanu. Małpy biegały swobodnie po całej przestrzeni, a jedynym problemem były ewentualne poparzenia słoneczne:




Jagnięcina była dostępna powszechnie. Jedliśmy ją pieczoną, smażoną na sposób orientalny, jako curry czy po prostu rosół. Jednak coś było nie tak - brakowało jej tego specyficznego, jagnięcego smaku… Podpatrywałam pracę kucharza, mięso jakie wrzucał na patelnię i wszystko wydawało się takie samo, jak zawsze. Tylko smak jagnięciny zniknął. Jego odrobinę odnaleźliśmy jedynie w rosole.

Już za tydzień obudzimy się z tego snu, wrócimy do naszej owczarni i pewnie zaraz będę sprawdzać, czy nasze mięso jest takie jak było wcześniej, pełne jagnięciny.



… just off the ocean coast. The monkeys were running freely all over the place and our only worry was not to get sun burnt.

Lamb was available everywhere. We had it roasted, fried oriental way, as a curry or just a broth. But something was missing – it did not taste like lamb any more… I checked the chief, his work, the meat he was putting into the pan and all seamed to be correct, as usual. Just the lamb flavour was missing. Only the broth reminded it a bit.

In a week we will wake up from this dream, get back to our own flock and I will probably check if our meat is as it used to be before, full of lamb flavour.
 

wtorek, 5 lutego 2013

Jak zwykle... / As usual...


W tym tygodniu nie napiszę o niczym, poza jednym.

Nie cierpię tych ostatnich dni przed dłuższym wyjazdem. Wszystko już dawno zostało zaplanowane, ustalone, dogadane i ... Jak zwykle, za pięć dwunasta wszystko się zmienia! Po co było coś ustalać, zgadzać się na coś, kiedy tak łatwo w ostatniej chwili zmienić zdanie???

Na szczęście lata korporacyjne nauczyły nas, że zawsze trzeba mieć plan awaryjny i to najlepiej kilka. I dobrze, bo jeden z nich wdrażamy od wczoraj.

Nie damy się przeciwnościom! I wsiądziemy do samolotu w niedzielę!

Zośka ćwiczyła dzisiaj chodzenie w japonkach :-) Może i nie są właściwe dla takiej małej dziewczynki, ale jakie piękne :-)







This week I will not write about anything different, but just one thing.

I hate those days just before the long journey. Everything is planned, discussed, agreed a long time ahead and… As usual five to twelve everything changes! Why do people agree to certain things and then change their minds so easily???

Fortunately all the corporate years taught us to have a back-up plan and not just one. Good for us, we have just been executing one of them since yesterday.

We will face the adversities! And we will board the plane on Sunday!

Today Sophie was exercising walking while wearing flip-flops :-) They might not be very suitable for such a small girl, but they are so cute :-)


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...