wtorek, 26 listopada 2013

Papiery, papiery, papiery...

Zagadka: pewien hodowca miał stado owiec, które wypasał na trzech różnych pastwiskach. Ile będzie siedzib dla tego stada, jeżeli wszystkie pastwiska należą do hodowcy?

Kiedy zadawałam to pytanie w agencji rolnej moją intencją było jedynie potwierdzenie, że jest tylko jedna siedziba stada. I cóż, okazało się, że jestem w błędzie - poprawna odpowiedź brzmi: 'są trzy siedziby stada'. A co za tym idzie, przy każdym przenoszeniu owiec z jednego pastwiska na drugie należy a. wypełnić druk przeniesienia owiec, b. przygotować dokumenty przewozowe, c. 'wyksięgować' owce z siedziby, z której wyjeżdżają, d. 'zaksięgować' owce do siedziby, do której przyjeżdżają. Kiedy owiec jest pięć czy dziesięć nie jest z tym wiele roboty, ale przy dziesiątkach można mieć kiedyś dość...

Dlatego dzisiaj, starając się zamknąć wszelkie przewozy tegoroczne i e. wypełnić i wysłać spis stada, postanowiłam rozprawić się z różnymi dokumentami i wreszcie stworzyć sobie bazę w komputerze.


Zamiast przepisywać w koło 12 rubryk, będę po prostu wyszukiwać odpowiednie owce i za pomocą prostej operacji 'kopiuj' i 'wklej' przenosić do nowej siedziby. Na końcu wydrukuję, wepnę do segregatora i będzie po wszystkim :-)

Jedna trzecia już za mną. Trzymajcie kciuki, żebym jutro skończyła!

poniedziałek, 25 listopada 2013

Mama i córka

Okazuje się, że powoli mamy z Zośką wspólne hobby. Na wieść, że jedziemy na koniki, zaczęła od razu ciągnąć mnie do szafy po ubranie. A potem czekała grzecznie prawie całą godzinę na swoją kolej!


Niesamowite jak ten czas szybko leci. Możemy już robić wspólnie tyle rzeczy i obie się świetnie przy tym bawimy. Chyba czas uaktualnić mój profil - pierwsze kroki małej Zosi to już zamierzchła przeszłość...

czwartek, 21 listopada 2013

Miłośniczka masła

Zośka odziedziczyła miłość do masła w genach. W obu rodzinach był ktoś, kto jadł je łyżką lub smarował chleb centymetrowymi warstwami. Nie wspomnę też o niektórych ciociach... Na przyjazd tej, o której myślę, kupuję masło na kilogramy :-)


Nie powinno mnie więc dziwić, że chwila nieuwagi przy po śniadaniowym sprzątaniu zostawiła takie oto ślady. Z braku łyżki musiały wystarczyć palce.

A kiedy mama zabrała resztkę masła, Zośka ekspresowo przerzuciła się na mleko


Maślanego śniadania już jutro!

środa, 20 listopada 2013

Powroty

Ostatnio moją miłość do podróży coraz bardziej równoważy radość z powrotu do domu. Pewnie dlatego, że nie wracamy już do pustych ścian, ale do zwierząt, które na nas czekają. Fajnie jest widzieć, jak bardzo się cieszą i przede wszystkim zobaczyć, jak bardzo urosły.

Pamiętacie Dzidzia, małą kulkę na rękach Zosi. Teraz to już prawie dorosły kot


Sisi jeszcze przed naszym wyjazdem zaczęła wychodzić z owcami na pastwisko, a teraz roznosi je w ramach zagrody. Nie ważne ile biega w ciągu dnia, ona ma zawsze nadmiar energii


Daisy po dokończeniu ogrodzenia wreszcie może się wybiegać przez całą noc. A na wrzosach na oknie już tylko czasami widać ślady, że zaglądała do nas w nocy

 
No i mogę wreszcie przejrzeć wszystkie numery czasopism, które ukazały się w trakcie naszego wyjazdu. Cisza, Zośka już śpi, dobra herbata w kubku obok i ten pachnący drukarnią stos obok. Dobrze być w domu!




czwartek, 7 listopada 2013

Delikatny królik



Kiedyś moja babcia kupiła na targu królika. Tyle, że według mojego ojca, to była nutria, a nie królik. Babcia jednak nigdy nie przyznała się do swojej pomyłki i twierdziła, że ten królik był wyjątkowo smaczny. Na szczęście nasze króliki pochodzą z pewnego źródła i nie ma szansy na pomyłkę.

Jak do tej pory najczęściej jedliśmy je w jarzynach, duszone czy pieczone, ale tym razem postanowiłam przyrządzić go w formie, jaka najbardziej kojarzy mi się z dzieciństwem.


KLOPSIKI Z KRÓLIKA W DELIKATNYM BIAŁYM SOSIE

POTRZEBUJESZ:
ok. pół kilograma mięsa z królika
średnia cebula
ząbek czosnku
mały por – głównie biała część
1 małe jajko
bułka tarta
oliwa lub masło klarowane
wrząca woda
śmietana 18%
sól, pieprz

JAK ZROBIĆ:
  1. mięso obierz z kości, umyj i zmiel
  2. dodaj jajko, zmiażdżony ząbek czosnku (opcjonalnie), nieco tartej bułki, sól, pieprz i uformuj małe pulpety
  3. w międzyczasie posiekaj cebulę i pora
  4. na patelni lub w płaskim garnku rozgrzej oliwę lub masło, dodaj cebulę, pora i lekko podsmaż
  5. zalej ok. 1 szklanką wrzącej wody i kiedy całość zacznie się gotować wrzucaj pulpety jeden po drugim
  6. przykryj, duś ok. 20 minut pilnując, żeby płyn nie wyparował
  7. przewracaj pulpety od czasu do czasu, żeby równomiernie się udusiły
  8. wymieszaj śmietanę z odrobiną sosu, wlej do garnka i szybko zamieszaj
  9. gotuj jeszcze ok. 10 minut
  10. przed samym podaniem odkryj i zredukuj płyn do idealnej dla Ciebie ilości


Pulpety podałam z kaszą jęczmienną i sałatką z buraków, licząc na to, że Zosia zje chociaż odrobinę mięska razem z nami. A Zosia, jak to Zosia, zrobiła nam niespodziankę i wybrała samą kaszę z sosem!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...