poniedziałek, 27 stycznia 2014

Pozytywna odrobina nieróbstwa

“Idleness is not just a vacation, an indulgence or a vice. It is as indispensable to the brain as vitamin D is to the body, and deprived of it we suffer a mental affliction as disfiguring as rickets. The space and quiet that idleness provides is a necessary condition for standing back from life and seeing it whole, for making unexpected connections and waiting for the wild summer lightning strikes of inspiration — it is, paradoxically, necessary to getting any work done.”  http://www.tylerwardis.com/busy-isnt-respectable-anymore/

Ach, nieróbstwo... Wspaniały stan, któremu staram się ostatnio oddawać znacznie częściej. Choć na chwilę. Dzięki niemu przypominają mi się różne ważne momenty.


Tamtego dnia  zrobiliśmy sobie piknik. Prosty, smaczny i przede wszystkim inspirujący.

Dzięki wczorajszemu nieróbstwu, zrobiłam dziś wszystko, co zaplanowałam. W totalu jestem więc już na plusie. A jutro? Lista jest długa, ale nie przeraża jak wcześniej.

wtorek, 21 stycznia 2014

Jej pierwszy bal

Z początkiem stycznia Zosia poszła do przedszkola. Byłam przerażona. I tym jak ona to zaakceptuje i tym, że trochę poległam jako mama. Ona ma przecież niecałe 2,5 roku, a ja z kolei nigdy nie chodziłam do przedszkola...

Na szczęście, jak do tej pory, moje obawy były bezpodstawne. Często już z samego rana słyszę "mamo, wstawaj, idziemy do przedszkola". A kiedy tylko wysiada z samochodu biegnie do budynku nie oglądając się za siebie.

I chociaż do niektórych aktywności podchodzi jeszcze z rezerwą, to widać, że lubi tam chodzić.

 
 

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Blue Monday?

Dzisiaj według Amerykanów jest najbardziej depresyjny dzień w roku, Blue Monday. A u mnie? U mnie jest blue od piątku, kiedy okazało się, że Dzidziu, nasz kot, gdzieś przepadł... Od czwartku nie wraca na noc do domu.

Mogłam go wykastrować już w grudniu, ale przestraszyłam się pogody. W każdej chwili mógł przecież przyjść większy mróz. Obawiałam się, żeby nie było komplikacji, bo on nie jest kotem domowym, tylko podwórkowym. No i na własne życzenie mam teraz trochę większe komplikacje.

Szukałyśmy go z Zosią przez pół soboty. Poprosiłam o pomoc pana listonosza i sąsiadów. I na razie nic. Szukamy dalej i czekamy. Dzidziu, wracaj!





niedziela, 5 stycznia 2014

Stary, dobry murzynek - nie tylko na śniadanie

Nasze niedzielne śniadania są zazwyczaj na słodko. Często przygotowuję je rano, ale jestem 100 razy szczęśliwsza, gdy mogę je zrobić jeszcze w sobotni wieczór.

Od jakiegoś czasu chodziło za mną ciasto czekoladowe, ale przerażała mnie myśl, że zacznę dzień od pochłonięcia tabliczki czekolady... Nawet tej zdrowszej, powyżej 70% zawartości kakao... No i wczoraj mnie olśniło - murzynek! Ciasto prawie czekoladowe i bez czekolady! Wyciągnęłam więc zapiski mojej mamy w poszukiwaniu przepisu na murzynka z adnotacją 'dobre'.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...