poniedziałek, 27 maja 2013

Coś nowego / Something new

Od kilku dni nie odstępuje mnie myśl, że wkroczyliśmy w 'nowy okres'. Nie wiem dlaczego, nie wiem na czym ma polegać ta nowość, ale coś ewidentnie się dzieje.

Zaczęło się od nowych drzwi do owczarni:


A za chwilę okazało się, że szukamy nowej niani...

Dziwne jest tylko, że zamiast się martwić, patrzę na tę zmianę całkiem optymistycznie. Widocznie trafi nam się jeszcze lepsza! I mimo że zimno i praktycznie non stop pada, fajnie jest zobaczyć, że zakwitła nam akacja.

Dobrego tygodnia!




For some days now I have been thinking we entered into a ‘new period’. I don’t know why, I don’t know what it is about, but there is definitely something going on.


It has started with a new door to the sheepfold. And soon after we have learnt we need to look for a new nanny…


A strange think is that instead of getting worried I am optimistically looking forward to the change. It looks like we will get a better one! Even though it is cold and raining outside, it is nice to see our acacia got flowers.


Have a nice week!
 

wtorek, 21 maja 2013

Chwile tylko dla mnie / Moments just for me

Dwa razy w tygodniu wsiadam do samochodu i jadę w stronę Bieszczad:


Często jestem sama na drodze, która wije się malowniczo pagórkami. Są takie miejsca, gdzie zawsze można spotkać jakieś zwierzę. Sarnę, drapieżnego ptaka lub stado bocianów debatujących na uschniętym drzewie.

30-40 minut później wjeżdżam do Wysoczan. Tam czekają już konie i godzina relaksu w terenie lub wycisku na ujeżdżalni :-)


Cokolwiek by to jednak nie było, jest to tylko mój czas :-)


P.S. Ośrodek Jeździecki 'Tarpan' - Wysoczany, gmina Komańcza




Twice a week I get into a car and driver towards Bieszczady mountains. Very often I am the only one on the road, that meanders among the hills. There are places you can always see some animals. A deer, a raptor or just some storks debating on a sear tree.

30-40 minutes later I enter Wysoczany. The horses are already waiting and there is one hour of relax if we go to the field or hard training if we stay on the ring.

Whatever it is this is only my time :-)
 

piątek, 17 maja 2013

Szalone zejście z pastwiska / Crazy come back from the field

Jak do tej pory każdego wieczora był porządek - najpierw grzecznie schodziły białe, a potem drugie w kolejności czarne. Jedne do jednego pomieszczenia, a drugie do drugiego.

Dzisiaj czarne nie wytrzymały i ruszyły przez siatkę zaraz po białych... Sami możecie sobie wyobrazić, co się działo dalej... Siatka do łatania, ręczna selekcja sztuka po sztuce, stracony czas i nerwy... 

Teraz dla uspokojenia trochę widoków kwiatowych z naszego albo sąsiedzkiego ogrodu:

 
 

Mamy czas do jutra na przemyślenie, czy czarne zostaną w kozie czy idą na pastwisko.




So far every evening had its order – first the white sheep were nicely getting back from the field, then the back ones followed. One group to one wing of the building, the second one to the second wing.

Today the black sheep could not wait any longer and run through the net just after the white ones. You can imagine yourself what happened next… The net goes to the repair, manual selection sheep by sheep, wasted time and nerves…

To calm down watch some flowers from our or neighbours’’ garden.

We have time till tomorrow to decide whether the black ones stay ‘in jail’ or go to the field.

piątek, 10 maja 2013

W piątek po piątej / Friday after 5 p.m.

Zamknęłam biuro, zmieniłyśmy obuwie


i poszłyśmy sprawdzić naszą grządkę. Czy poziomki jeszcze kwitną i jak się mają posadzone dzisiaj pomidory:

 

Czy jest szansa, że jaśminowiec zakwitnie w tym roku


 i czy może coś rośnie za tujami


 Policzyłyśmy kamienie na drodze i kwiaty na drzewkach owocowych:

 
  

Pobawiłyśmy się z Dzidziu:

 

i w najbrudniejszej wodzie świata


 A na koniec przeszłyśmy się po skoszonej wczoraj trawie


P.S. Dwie godziny później Zosia padła :-)




We closed the office, changed the shoes and went to check the garden patch. Do the wild strawberries still blossom and how the tomatoes that were plant today are doing. Is there any chance to see the jasmine flowers this year and is there anything growing behind the bushes. 

We counted the stones on the road and flowers on the fruit trees.

We played with Dzidziu and in the dirties water in the world.

At the end we walked on the grass cut yesterday.

P.S. Two hours afterwards Sophie was already sleeping :-)


wtorek, 7 maja 2013

Gulasz dla mniej wrażliwych

Praktycznie wyczyściliśmy zamrażarkę z mięsa, a jedyne co nam zostało to podroby. Było już udane podejście do wątróbki (patrz wpis z 1.03.2013), było mniej udane z cynaderkami i przyszedł w końcu czas na serca.

Kilka lat temu mój mąż oświadczył, że robi na obiad gulasz z podrobów. Przyniósł do domu serca i żołądki drobiowe, a ja z miejsca zdecydowanie je oprotestowałam. Że okropieństwo, że na pewno są niedobre, że to i że tamto i że zdecydowanie nie będę nic spożywać. Kilka godzin później po mieszkaniu zaczął roznosić się bardzo intrygujący zapach i oczywiście 'odszczekałam' wszystko powyższe :-)

Gdyby tamten gulasz był z serc jagnięcych, również musiałabym wszystko 'odszczekać'

 
 

Gulasz z serc jagnięcych:

ok. 0,5kg serc jagnięcych (duża porcja dla dwóch osób) - mogą też być inne podroby, np. serca i żołądki drobiowe
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
1 marchewka i 1 pietruszka 
ok. pół szklanki / 125 ml kwaśnej śmietany 18%
2-3 liście laurowe, 3-4 ziela angielskie, pieprz ziarnisty, sól, szczypta ostrej papryki w proszku i nieco więcej słodkiej
oliwa lub klarowane masło do smażenia

Oczyszczone mięso pokroić na małe kawałki. Drobno posiekaną cebulę i czosnek zeszklić na maśle lub oliwie. Dodać mięso, a po ok. 5 minutach pokrojone w kostkę marchewkę i pietruszkę. Podsmażyć wszystko razem, zalać wodą, doprowadzić do wrzenia, przykryć i pozostawić na wolnym ogniu na ok. 1h, aż mięso będzie miękkie. Do duszenia można również dodać bulionu (idealnie z tego samego mięsa) i odrobinę białego wytrawnego wina.

Śmietanę rozprowadzić niewielką ilością sosu i dodać na samym końcu. Po zagotowaniu wszystkiego razem gulasz można podawać.

My najbardziej lubimy go w połączeniu z kaszą gryczaną i kiszonymi ogórkami.


czwartek, 2 maja 2013

Grillujemy! / Time for the grill!

Początek było nieco nerwowy - miałam tasak pierwszy raz w ręku:

 

Środek spokojny, leniwy - cała noc w marynacie:

 

A samo grillowanie poszło tak szybko, że zdjęcie udało mi się zrobić po wszystkim, kiedy kotleciki czekały w piekarniku na wyciągnięcie talerzy:


Grillowane kotleciki jagnięcie:
kotleciki jagnięce - min 4 sztuki na osobę
marynata: oliwa, białe wino, główka czosnku drobno posiekana, 2-3 gałązki rozmarynu - listki drobno posiekane, sól, pieprz
gorący grill i 1-2 minuty na każdą stronę

P.S. Jedyną ofiarą tasaka pozostała deska :-)

P.S. 2 Nasz pierwszy kot został przez Zosię nazwany 'Dzidziu' - pewnie cieszy się, że jest ktoś mniejszy od niej:





The beginning was a bit nervous – I had such a knife first time in my hand.

Mid part was calm and lazy – the whole night in the marinate.

And the grilling itself was so quick, that I have managed to make a picture once the chops were ready waiting in the oven for us to grab the plates.

Grilled lamb chops:
lamb chops – min 4 per person
marinate: olive oil, white dry wine, garlic bulb finely chopped, 2-3 rosemary sprigs – leaves finely chopped, salt, black pepper
very hot grill – 1-2 minutes per side


P.S. The copping board was the only victim of the knife :-)

P.S. 2. Sophie had named our first cat ‘Dzidziu’ (meaning ‘baby’). She must be happy there is someone smaller then her.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...